sobota, 9 listopada 2013

Rozdział XII



- Ty jesteś popierdolony!
- Ciszej, kurwa, obudzisz ją.

Że też przyśniło mi się przekleństwo w ustach Louisa. Nigdy tego nie słyszałam, a jednak mój mózg odtworzył to tak bardzo realnie, jakby naprawdę stał koło mnie i w wulgarny sposób uciszał równie wulgarnie krzyczącą dziewczynę. Ten damski głos już gdzieś słyszałam, ale dźwięki dookoła mnie falowały, pulsowały, tworzyły kolorowe wiry, które były zupełnie nie do uchwycenia. Głosy fruwały nade mną, jakby bawiły się ze mną w berka, ale niestety byłam od razu na straconej pozycji, bo ile razy próbowałam usłyszeć o czym jeszcze rozmawia w mojej głowie, albo nad moją głową, Louis z na pewno znaną mi, ale póki co anonimową kobietą, słowa odpływały i pękały gdzieś w przestrzeni. Czułam otulające mnie ze wszystkich stron ciepło, które miało puszystą, miękką fakturę. Leżałam na kanapie, ale miałam wrażenie, jakbym lewitowała w powietrzu razem z nią. Ten dziwny stan zawieszenia między jawą a snem, przypomniał mi chwile z dzieciństwa, kiedy po obejrzeniu bajki usypiałam przed telewizorem, a później wciąż śpiąc czułam jedynie czyjeś ręce, które biorą mnie w ramiona i zanoszą do łóżka kładąc w pachnącej pościeli. To był podobny stan, jednak niczyje ręce po mnie nie sięgały, otaczały mnie jedynie wiry słów i energicznych kroków dookoła. To kobieta chodziła nerwowo w kółko. Louis stał w miejscu. W mojej głowie był boso. Śmiałam się do siebie w swoich myślach. To wszystko mi się śni, wiem, że to jest mój sen, ale nie potrafię nim kierować, moje powieki są tak ciężkie, że nie jestem w stanie ich otworzyć. A szkoda, bo chciałabym wstać i zrobić coś kompletnie głupiego. W końcu i tak to wszystko dzieje się tylko w mojej głowie, więc obudziłabym się i nie byłoby wstydu. Nie mogłam się poruszać, ale w ramach rekompensaty kobieta zaczęła mówić, jakby specjalnie dla mnie, wyraźniej i głośniej.

- Jak można być tak nielojalnym skurwielem? – usłyszałam aż za dobrze.

Niby pytanie było czysto retoryczne, jednak odpowiedź padła. Co prawda nie w formie słownej, ale jednak – bose stopy przemieściły się po posadzce, skrzypnęły drzwi. Jednoznaczny gest wywołał u dziewczyny natychmiastową furię. Wnerwiona do granic możliwości wpadła w taki słowotok, że dźwięki wirujące wcześniej dookoła mnie, zamieniły się w istne gradobicie słów, żywiołową klęskę. Pośród grzmotów i błyskawic przekleństw mój pół śpiący mózg zarejestrował: „powiem”, „pożałujesz”, „świnio”. Do tego „kurwa” po wielokroć i zamaszyste walnięcie drzwiami, aż zmartwiłam się o framugi. Louis westchnął i było w tym coś niezwykle uroczego, jednak nie zdążyłam uchwycić dalszych dźwięków, kierunku, w którym zmierzały bose stopy, wszystkie odgłosy jakby odpływały powolnie ciągnąc się i przeciekając za drzwi w pogoni za rozzłoszczoną kobietą.




* * *


Obudził mnie ból w dole pleców. Nic dziwnego, skoro całą noc przespałam skulona na sofie w salonie Louisa. Usiadłam tempo wpatrując się w jukę, która przypadkowo znalazła się na wysokości mojego wzroku. Proces rozbudzania się był tym, który w moim przypadku nigdy nie przebiegał błyskawicznie. Beznamiętnie złożyłam ciemnobrązowy, puszysty koc, którym przykrył mnie Louis, żebym nie zmarzła w nocy. Żałuję, że tego nie pamiętam. To musiało być słodkie. Właśnie, Louis. Gdzie on teraz jest? Powolnymi ruchami podniosłam się z kanapy i skradając się niczym ninja wychyliłam głowę zza rogu i zajrzałam do kuchni. Pusto. Dziwne, ale próbowałam dalej. Łazienka. Pusto. Niebieska sypialnia podobnie. Tylko dla zasady i z wrodzonego perfekcjonizmu sprawdziłam ostatni pokój z płytami, bo i tak byłam pewna, że gospodarza w nim nie zastanę. Nie myliłam się. Byłam sama w mieszkaniu Louisa.

- Dobra, uciekaj. Szybko, póki go nie ma. Lepszej okazji nie mogłaś sobie wymarzyć. – powiedziałam na głos sama do siebie.

Jednak coś głęboko w środku mnie, to samo, co tamtego poranka kazało mi wybiec czym prędzej z tego mieszkania, teraz, ku ironii losu, zatrzymywało mnie w środku i nie pozwalało wyjść. To było szalone, ale chciałam poczekać na Louisa, wypić z nim kawę i zapytać czy miał miły poranek. Taka banalna rzecz, a jednak w tamtej chwili wydała mi się moim życiowym celem i największą radością, jaka mogłaby mnie w życiu spotkać. Po mojej histerii poprzedniego dnia, całej tej sytuacji rodem ze szpitala psychiatrycznego, czułam, jakbym nagle stała się zupełnie inną osobą, pewną siebie i otwartą na ludzi. Wiedziałam, że to tylko mylne wrażenie, że nigdy nie będę duszą towarzystwa i kimś skłonnym do zawierania przyjaźni przy pierwszym kontakcie, ale chciałam cieszyć się chociaż tym uczuciem, zanim uleci w niepamięć. Podjęłam decyzję – poczekam tu na Lou, choćbym miała czekać do śmierci. Zapewne jest święcie przekonany, że nie zastanie mnie po swoim powrocie, może nawet specjalnie dlatego wyszedł, żeby ułatwić mi ucieczkę, ale nie, nie tym razem. Zdziwię go.

Mrucząc sobie pod nosem jakąś melodię zasłyszaną niedawno w radiu, tanecznym krokiem weszłam do łazienki na poranną toaletę. Melodia ucichła. Oniemiałam. Nie potrafiłam uwierzyć, że samotnie mieszkający mężczyzna może mieć taką łazienkę. Ściany, tak samo jak cały wystrój łącznie z ręcznikami, miały kojące barwy ciepłego karmelu i przechodziły stopniowo w płytki w kolorze ecru. Wszystko, dosłownie wszystko, kolorystycznie ze sobą współgrało. Nawet pralka i wanna nie były standardowo białe. Jedynie wielkie, owalne lustro odznaczało się na tle tej brązowo-beżowej kompozycji. No, może nie tylko. Została jeszcze biała kartka leżąca na ręczniku na pralce. Wzięłam zawiniątko do ręki. Boże, ale brzydkie pismo. Zaczęłam czytać:



Dzień dobry!
Pomyśl o ludziach jeżdżących autobusami i zanim uciekniesz weź prysznic tu masz wszystko czego ci trzeba.


Ależ zabawne, uśmiałam się do łez. Omiotłam spojrzeniem rzeczy pozostawione na pralce – czyste ręczniki, nowa szczoteczka do zębów… Dobra, czytam dalej:



Możesz mnie objeść z czego tylko chcesz bo w lodówce i tak nic nie mam. Gdybyś jednak zdecydowała się poczekać ze swoją ucieczką na mój powrót czuj się jak u siebie. Będzie mi miło.

PS. Jeżeli to czytasz to i tak gratuluję odwagi robisz postępy w przebywaniu wśród ludzi.
PS.2 Ośliniłaś mi poduszkę przez sen.


- Ja przynajmniej wiem, co to są przecinki! – oburzona krzyknęłam sama do siebie.

Parsknęłam. Co za tupet. Louis i jego żarciki. A co… A co jeśli to wcale nie żart i naprawdę ośliniłam mu poduszkę? Przed oczami stanęła mi wizja śpiącej mnie z otwartymi ustami, chrapiącej, z wyciekającą śliną, a obok Louisa, który płacze ze śmiechu i zasłania sobie dłonią usta, żeby mnie nie obudzić i nie popsuć kabaretu. Nie! To zdecydowanie jeden z jego beznadziejnych żartów. Postanowiłam w ogóle nie brać pod uwagę innej opcji. Nie, zdecydowanie nie…

Nie zaprzątając sobie dłużej głowy głupotami, odkręciłam kurek z gorącą wodą. W tym jednym punkcie mimo wszystko musiałam się zgodzić z Louisem – kąpiel była tym, czego naprawdę było mi trzeba. W oczekiwaniu na moment aż będę mogła położyć się w wodzie, wiedziona wrodzoną, babską ciekawością, otworzyłam szafkę nad wanną i drugą, nieco mniejszą, nad lustrem. To był istny szczęśliwy traf. Ten jeden gest wystarczył, żebym znalazła temat do robienia sobie jaj z Louisa do końca jego dni. Uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam wyciągać po kolei niezliczoną ilości kosmetyków, jakiej nie widziałam nigdy w życiu u żadnej, nawet najbardziej lalusiowatej dziewczyny. Miał tam cały sklep kosmetyczny i to taki z bogatym asortymentem. Z każdą kolejną buteleczką balsamu do ciała czy peelingu do twarzy mój szyderczy śmiech roznosił się coraz głośniej. W końcu, gdy przeszłam do mniejszej szafeczki nad lustrem, na widok miliona akcesoriów do układania włosów poczułam dziwne ciepło w środku. Obracałam w dłoniach żele, pianki, brylantyny, lakiery i próbowałam wyobrazić sobie Louisa stojącego dokładnie w tym samym miejscu gdzie ja, używającego tych wszystkich chemikaliów nieskończoną ilość czasu i układającego perfekcyjnie każdy kosmyk swoich włosów. Uśmiechnęłam się, jednak w tym uśmiechu nie było ani cienia kpiny. To było tak dziwne uczucie, że zachciało mi się znowu śmiać, tym razem samej z siebie. I gdy już miałam zamknąć łazienkową szafkę i zrelaksować się w gorącej kąpieli, moją uwagę przykuła jeszcze jedna rzecz – mały, fioletowy flakon perfum. Wzięłam go delikatnie w ręce i odkręciłam, skupiając się przy tym ze wszystkich sił, żeby, ze swoim wrodzonym brakiem zdolności manualnych, nie upuścić znaleziska. Tak jak myślałam, w sekundę całe pomieszczenie wypełniła intensywna woń lawendy i cytrusów. Zaciągnęłam się tym zapachem po granice wytrzymałości płuc. I wtedy właśnie to zrozumiałam. Zrozumiałam i przepełniła mnie niespodziewana radość i poczucie bezgranicznego szczęścia. Zaczęłam się śmiać jak wariatka. Wtedy wszystko do mnie dotarło, to ciepło, te wszystkie wybuchowe mieszanki nieznanych uczuć, cały ten mikrokosmos emocjonalny, który wywoływały we mnie rzeczy Louisa, zapach jego perfum, jego nieskazitelnie ułożone włosy… Zrozumiałam, że najzwyczajniej w świecie za nim tęsknię. To absurdalne, bo widziałam go raptem kilka godzin temu, ale czas nie grał roli. Chciałam mieć go obok, teraz i w każdej następnej sekundzie. Tęskniłam. Tęskniłam za nim całą sobą. Zrozumiałam, że to tęsknota, jednak w żaden sposób nie potrafiłam pojąć, dlaczego to uczucie tak mnie uskrzydla i wypełnia taką radością. Ale to nie było ważne. Liczyło się tylko to, że on niedługo wróci.


Po długiej, gorącej kąpieli i wykonaniu całej porannej toalety, ubrałam się i podziękowałam Opatrzności wygrzebując z torby tusz do rzęs i bladoróżową pomadkę. Lepsze to niż nic. Wprawnymi ruchami umalowałam się w kilka minut i przeczesałam mokre włosy. Spojrzałam na wyświetlacz w moim telefonie – poniedziałek, drugi września, godzina dziesiąta czterdzieści siedem. Wrzesień. Gdzie uciekły mi te wszystkie dni? Posmutniałam, ponieważ wrześniowa data oznaczała dla mnie coraz rychlejsze nadejście jesieni, a co za tym idzie ochłodzenie, deszcze, błoto. Od początku wiedziałam, że będę musiała jak najszybciej znaleźć pracę i wynająć jakieś mieszkanie, bo w mojej szopie, gdy przyjdą nocne przymrozki, zamarznę na śmierć, ale swoim słynnym zwyczajem odpychałam od siebie tę myśl najdalej jak tylko się dało i zostawiałam całą tę sprawę na wieczne „potem”. Tym razem postąpiłam dokładnie tak samo – zapowiadał się uroczy dzień i nie mogłam pozwolić, żeby pesymistyczne wizje niedalekiej przyszłości zepsuły mi humor. Czas na śniadanie i kawę.

Kawy nie musiałam zbyt długo szukać, bo cała puszka aromatycznych, zmielonych ziaren stała na samym środku kuchennego blatu. Uśmiechnęłam się wyobrażając sobie jak Louis tego poranka odkładał tę puszkę po zalaniu swojej małej czarnej, podczas gdy ja błogo spałam w sąsiednim pokoju. Otworzyłam lodówkę – liścik nie kłamał. W środku znalazłam pół cytryny, parówkę, masło, piwo i siatkę marchewek. Westchnęłam. Wyjęłam trzy marchewki.

Było mi głupio z tego powodu, że nie było mi wcale głupio. Tak, to miało sens. Powinnam siedzieć speszona na kanapie i bać się choćby wyjść siku, tymczasem rozłożyłam się jak królowa w fotelu w salonie, popijałam kawę, przegryzałam marchewki i zapaliłam śniadaniowego papierosa. Nie, w ogóle nie czułam się skrępowana. Jedynym emocjom, które mi wtedy towarzyszyły, bliżej było do zniecierpliwienia i podekscytowania niż onieśmielenia czy zażenowania niecodzienną sytuacją. Wciąż myślałam o powrocie Louisa, o tym, co będzie miał na sobie, jak będą ułożone jego włosy, jaką minę zrobi, gdy mnie zobaczy, co powie, jak się zachowa. Czułam się jak dziecko wypatrujące pierwszej gwiazdki na niebie w wigilijny wieczór. I to uczucie dawało mi dziwny rodzaj szczęścia, który chciałam zatrzymać już na zawsze.

Nagle w mojej głowie zaświtała nad wyraz kusząca myśl. Wstałam gwałtownie z fotela i niemal pobiegłam w kierunku pianina. Usiadłam przed klawiaturą wykonując teatralne gesty jak przedszkolak bawiący się w wielkiego pianistę. Zaśmiałam się z własnej infantylności. Wcisnęłam losowy klawisz. Dźwięk rozlał się po całym mieszkaniu. Przejechałam energicznie dłonią po całej klawiaturze brzdąkając jak dwulatek. Mieszanina nut zabrzmiała chaotycznie i złowrogo, mimo to słyszałam, że pianino jest idealnie nastrojone. Wzięłam głęboki wdech. Wcisnęłam pierwszy klawisz. Drugi, trzeci. Pomyliłam się. Zamknęłam oczy. Otworzyłam je ponownie, jakbym zabierała się do wykonania wirtuozerskich symfonii i w błyskawicznym tempie mechanicznie zagrałam wyuczoną melodię. Wybuchnęłam śmiechem. Powtórzyłam to raz jeszcze podśpiewując sobie pod nosem:



Poszły w pole kurki trzy. I gęsiego sobie szły.

To był jedyny, jakże skomplikowany utwór, który potrafiłam zagrać na tym instrumencie. Kiedyś, w wyniku śmiertelnej nudy, Cassie nauczyła mnie to grać. Właśnie, Cassie… Boże, jak mogłam o niej zapomnieć?

Dopiero teraz zrobiło mi się wstyd. Cholernie wstyd. W natłoku ostatnich wydarzeń na śmierć zapomniałam o swojej najlepszej, a w zasadzie jedynej, przyjaciółce. Nie miałam dostępu do Internetu, mój stary telefon spłonął, nowego nie zdążyłam jej przekazać. W zasadzie nawet się nie pożegnałyśmy przed wyjazdem. Miałam tylko nadzieję, że Sam podał jej mój adres i zapewnił, że nic mi nie jest i mam się dobrze. Oby. Postanowiłam napisać do niej, gdy tylko wrócę do domu i odpędziłam wyrzuty sumienia. Uśmiechnęłam się do klawiatury pianina wyobrażając sobie nad nią błyskawicznie poruszające się, wytatuowane ręce Louisa. Poszerzyłam uśmiech.



Pierwsza przodem, w środku druga, trzecia z tyłu oczkiem mruga.

Gdy tylko wcisnęłam ostatni klawisz i z dumą wyprostowałam się jak laureat Konkursu Chopinowskiego, zorientowałam się, że… Ktoś stoi tuż za moimi plecami. Przez muzykę nie usłyszałam kroków, jednak teraz wyraźnie słyszałam czyjś oddech i jakby… Tłumiony śmiech? Powoli, jakbym za plecami miała jadowitą żmiję, zaczęłam odkręcać się przez prawe ramię. Ledwie przesunęłam się o kilka centymetrów, jak na komendę, rozległ się gromki rechot. Wstałam jak oparzona.

Louis stał tuż przy mnie i ledwo łapał oddech umierając ze śmiechu.




37 komentarzy:

  1. żadnych aresztowań! :D rozdział cudny, warto było czekać :) ściskam mocno xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. DLACZEGO TAK KRÓTKO?! Tzn wiem dlaczego, bo przeczytałam dodatek pod rozdziałem, ale mimo to.. WARUM?!?!!?!? Przynajmniej bardzo, bardzo dobrze i ciekawie jak zawsze :D Miley wcale nie jest zadurzona, absolutnie! Myślę, że to wcale nie był sen, chociaż.. Mam mieszane uczucia co do tego. Z jednej strony wydaje mi się, że to Lou z El się kłócili, co idealnie potwierdziłoby moja teorię, że El udaje tylko taka prawą i sprawiedliwą, z drugiej jednak czemu mieliby kłócić się o coś nad śpiącą Miley, w dodatku dziwne, że skoro ona była (jak mniemam) powodem kłótni to raczej by ją obudzili, a przynajmniej El skoro już tak siarczyście przeklinała to chyba by ją obudziła z tych nerwów i szastających emocji :o I teraz już znowu nie wiem o co chodzi, sama sobie pozamiatałam XD Rzecz jasna opis zawartości szafek łazienkowych Louisa mnie rozbawił, ale nie tak bardzo jak drugie Ps. przy jego liściku do Vasply i to jej oburzenie odnośnie przecinków, haha <3 Nie mogę się doczekać kiedy znów pojawi się Zayn, tak jakoś sobie teraz o nim przypomniałam, a że pod moim ostatnim komentarzem przyznałaś, że chłopak faktycznie jeszcze wróci na salony tym bardziej nie mogę wyczekać tego momentu :D Oczywiście musiałaś zakończyć w takim, nie innym momencie, eh... Ale rozumiem Cię, bo sama takie chachmenty robię u siebie XD Ten Twój opis Louisa i wszystkiego, co z nim związane sprawia, że coraz łatwiej mi spojrzeć na niego jak na atrakcyjny obiekt seksualny :o
    Mówisz, że będziesz wydziarana już niedługo? Też miałam sobie zrobić tatuaż, ale ostatecznie wydałam hajs na melanż :/ I co tam wgl wymyśliłaś? Na pewno coś na wyższym poziomie niż "Hi" Harry'ego XD
    Ano i powodzenia na marszu, uważaj na latające cegły : ))))
    Lepiej wróć w całości, bo jestem ciekawa, gdzie Loius się ulotnił. No i teraz mi jeszcze przez myśl przeleciało, a raczej czuję to w kościach, że Eleanor na pewno nie jest tak dobra, jak się nam wszystkim wydaje i na pewno jakaś intryga albo coś równie złego i fałszywego wyjdzie w końcu na jaw!! Nie wierzę w czystość jej duszy, never!!!

    Pozdrawiam cieplutko z łóżeczka i spod kołderki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Też pomyślałam o telepatii, jak zobaczyłam, że dodałaś rozdział, haha XD

      Usuń
  3. Miley denerwowały żarty, które Louis spisał w liściku, jednak mnie rozbawiły :) Zastanawiam się, czy to naprawdę był sen, czy może była w tej fazie, w której słyszymy otoczenie, jednak nie potrafimy rozgraniczyć rzeczywistości i imaginacji. Dobrze, że nie uciekła z jego domu. To byłoby bardzo niesatysfakcjonujące dla nas, czytelników :) A stęsknić można się za kimś nawet po bardzo krótkiej chwili rozłąki. A końcowa scena z grą na pianinie mnie rozbroiła.

    Jaki tatuaż zamierzasz sobie zrobić? No i gdzie?
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny, cudowny i nie wiem jeszcze jaki! Ale piosenka unikatowa xD

    Właśnie, pochwal się jaki tatuaż chcesz zrobić :)
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie będę zapeszać z tym tatuażem, jak zrobię to wstawię fotkę :D Ale nie będzie to nic wielkiego, tak skromnie, symbolicznie ;)
    Na nadgarstku ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. hahahahha jaki pozytywny rozdział :D pomimo, że lubię, jak jest dużo dialogów to szybko i fajnie mi się czytało :) noo jak zawsze świetny rozdział ;)
    Tak sobie myślę, że Lou pokłócił się z El... A potem z nią zerwie i bd z Miley (propo niej, wydaje mi się, że zakochuje się ^^)
    stęskniłam się za Tobą i codziennie sprawdzałam, czy dodałaś nowy rozdział :p
    hahaha wbijasz do Wwy? Może mnie zobaczysz na marszu, ja bd szła z kibicami Legii więc jakby co to Cię uratujemy przed aresztem hahahha :D
    koniecznie dodaj fotkę tatuażu :)
    powodzenia przy pisaniu pracy ;D
    buziaki, pozdrawiam xx <3 ~jolka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, jak miło, że ktoś za mną tęskni <3 No, może jakimś cudownym trafem się spotkamy i udzielisz mi wywiadu :D To byłoby dopiero zabawne :D
      Dziękuuuuuuję za wszystko <3 Buziale xxxx :)

      Usuń
  7. Jak czytam te Twoje włazidupstwo w celu przypodobania się gimbusom to mi się chce rzygać... te emotikony co 15 sekund... nie wstyd Ci ?

    Sam blog bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie wstyd mi. A wiesz czemu? Bo:

      1. Jakoś nie wydaję mi się, żeby emotikona była powodem do wstydu i linczu. Piszę sobie komentarze na blogu dla nastolatek a nie rozprawę naukową, więc w czym problem?

      2. Nie uważam swoich czytelników za "gimbusów". Gimbus to postawa a nie wiek. Można mieć i 40 lat a w głowie Disneyland i być zjebanym gimbem, ale to da się poznać po zaledwie kilku linijkach komentarza. Jakoś nie widzę, żeby ktoś tu trolował, pisał rzeczy z dupy i wykazywał się gimbusiarstwem. Nie widzę więc powodu, dla którego nazywasz moich czytelników gimbusami.

      3. Ja nie mam w zwyczaju włazić w dupę komukolwiek. Najzwyczajniej w świecie dziękuję za miłe słowa i poświęcony czas, miłe słowo za miłe słowo. To ludzki odruch, prozaiczny, banalny, ale jednak czasem może drugiej osobie dać chwilę uśmiechu. Jeżeli uważasz, że bycie miłym dla ludzi jest powodem do wstydu, to nie ze mną jest coś nie tak.

      Pierwszy raz w życiu spotykam się z hejtem postawy bycia miłym. Oczywiście, mogłabym z góry założyć, że jestem wielką dziennikarką, dużo starszą i mądrzejszą i piszę dla grona zjebanych dzieci, zrobić z siebie wielką ą ę, której w swej mądrości i wieku nie wypada nawet postawić emotki, ale na chuj ta sztuczność i snobizm? To właśnie byłaby idealna, modelowa postawa gimbusa.

      Mam nadzieję, że zrozumiałaś/eś mój punkt widzenia. I dzięki, że uważasz mój blog za dobry.

      Usuń
    2. mimo iż jest styczeń 2014 rok jak przeczytałam to co napisałaś'' Można mieć i 40 lat a w głowie Disneyland i być zjebanym gimbem'' normalnie spadłam z krzesła.Tak się darłam ze śmiechu że matka weszła mid o pokoju.Szacun!

      Usuń
  8. Rozdział czytałam wczoraj, gdy wróciłam z imienin. Nie wiem czy wszystko z niego dobrze pamiętam, bo to w końcu była impreza xD Ale no nic.
    Cóż brakowało mi przez rozdział Louisa, ale jego wiadomość, swoją drogą naprawdę nawet trzymająca się kupy. Bo takie wiadomości to z reguły się nie trzymają, i bardzo trafiona piosenka Miley była idealna. Co prawda to nie do końca zastąpiło Lou, ale rozdział jest i tak świetny. To słodkie, że zdała sobie sprawę, że za nim tęskni.
    Jestem ciekawa, czy ten sen był faktycznie snem czy może coś do niej docierało z prawdziwego otoczenia. Hahh Szafki Louisa były wszystkim co było mi potrzebne żeby się roześmiać w głos.
    No cóż, teraz jeszcze z większą niecierpliwością, czekam na kolejny. I życzę Ci powodzenia, we wszystkim! :)x

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiam się w jaki sposób powinnam napisać ten komentarz, ponieważ cała fabuła wymyślonej przez ciebie historii jest wyjątkowa. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek czytała coś podobnego, a to jest już dużym wyczynem jeżeli chodzi o blogosferę. Jak już napisałam opowiadanie mi się podoba, lecz niestety muszę przyczepić się do chociażby przecinków.. Brak, brak i jeszcze raz brak! Interpunkcja jest bardzo ważna, a z tego co widziałam napisałaś, że będziesz pisała pracę licencjacką i to z dziennikarstwa? Opowiadanie jest przed skocznią, więc i jemu jaki i swojej pracy musisz poświęcić tyle samo czasu i dopracować to do samego końca.
    Pozdrawiam, Morgan Jade.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś mi wskazać ten brak przecinków? W sensie, oczywiście, jeżeli miałabyś czas, bo zazwyczaj stawiam je uważnie, a napisałaś, że u mnie ich brak i to tragiczny, a ja naprawdę tego nie widzę i zastanawiam się, czy przypadkiem nie masz na myśli fragmentu listu Louisa, gdzie przecinki są celowo pominięte.

      Dobrze, że się czepiasz, wtedy wiem, co poprawiać :) I cieszę się, że moja fabuła jest oryginalna, bo szczerze mówiąc, nie czytam zbyt wielu ff, a już naprawdę bardzo mało od początku do samego końca, więc nawet nie jestem w stanie ocenić, czy powielam schematy czy nie :P

      Pozdrawiam :) xxx

      PS. Ja piszę licencjat z polonistyki. Z dziennikarstwa już dawno go obroniłam i, ku jeszcze większej ironii w kwestii przecinków, z zagadnienia językowego. xD

      Usuń
  10. Według mnie początek rozdziału to nie sen Miley, tylko kłótnia między Louisem a Lottie. Przecież jest tak, że człowiek w pewnej fazie snu jest w stanie usłyszeć głosy i ruchy dookoła siebie, ale jest zbyt zaspany, by otworzyć oczy a co dopiero wstać. Siostra Lou pewnie do niego przyjechała, a jak zobaczyła śpiącą Vasply na kanapie, dopisała do tego własny scenariusz i stąd słowa "powiem" (komu? Eleanor), "pożałujesz" i jakże ambitne "świnio". Eleanor raczej nie nazwałaby go popieprzonym i nie przeklinała - strzeliłaby mu liścia albo wybiegłaby z płaczem, czując się zdradzona.
    Miło, że tym razem nasza bohaterka nie wzięła nóg za pas i doszła do wniosku, iż poczekanie na właściciela mieszkania nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie - przyniesie jej radość. Jej uczucia do Louisa to nie wyłącznie tęsknota i mam nadzieję, że niedługo dojdzie do wniosku, że to coś o wiele więcej. Bo jest, prawda? Tommo to pierwsza osoba, przed którą się otworzyła. Zaprzepaszczenie tego, co się wytworzyło między nimi byłoby karygodne.
    Opis łazienki chłopaka, a raczej zawartości jego szafek kojarzy mi się z drogerią i regałami pełnymi kosmetyków. Kurcze, facet może i powinien o siebie dbać, ale aż tak? Podziwiam, podziwiam i w głowie przeliczam kasę wydaną na te wszystkie upiększacze. Jeeejjuu!
    Czy to dziwne, że nie znam melodii (słów), którą grała Miley?
    Chcesz zrobić tatuaż? WOW. Kiedyś kojarzył się tylko z więźniami, a teraz jest czymś, co wszyscy podziwiają. Też myślałam o zrobieniu sobie go, ale jestem chyba zbyt niezdecydowana na wzór i przepełniona pytaniami: co zrobię jak przestanie mi się podobać? Taki znak to na całe życie i coś wytatuowane w młodości na jędrnej skórze, może nie wyglądać tak efektownie na starość, np. zamiast uśmiechniętej twarzy zobaczymy rozgoryczoną przez zmarszczki. Koniecznie dodaj jego zdjęcie i napisz czy bolało...
    Jakbyś trafiła do aresztu to daj znać, mam wtyki w policji, więc coś zaradzimy :)
    Trzymaj się ciepło i zacznij tą swoją pracę. Wiem, że nas kochasz, ale my zrozumiemy dłuższe przerwy między kolejnymi dawkami Insomnii. Ważne, żebyś niczego przez nas nie zawaliła (co jest ostatecznością, bo wcale nie uważam, że musi tak być).
    Czekam do następnej części. Tak, jak kilka osób nade mną, życzę powodzenia. Widzisz, jakie masz wsparcie? Trzymamy za Ciebie kciuki.
    Pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaję., że początek rozdziału, to kłótnia między Louisem a Eleanor...nie wiem dlaczego tak uważam, ale bardziej mi pasuje tam Eleanor niż Lottie, ponieważ siostra Louisa już ją widziała w jego domu, dodatkowo w nocy haha. Nie powiem, przez praktycznie cały rozdział śmiałam się jak głupia do sera. Nie dość, że mama chce mnie wysłać do psychologa, to jak zobaczyła, że śmieję się do ekranu, zamarła i wyszła z pokoju z miną typu ,,wtf ?!''.. Tak więc, rozdział jest bardzo dobry :) A opowiadanie jak ktoś już to napisał, jest oryginalne. Przyznam się, że czytałam tylko dwa ff, były do siebie tak łudząco podobne, że bez najmniejszych problemów mogę stwierdzić, jak jeden się zakończy. To ff jest natomiast inne, lubię czytać właśnie takie historie, a nie coś w stylu ,, spotkałam na koncercie tego i tego, zakochałam się od razu w tamtym, ale ożeniłam się z tym drugim, bo pierwszy mnie zdradził.Żyjemy długo i szczęśliwie. Konieeeec '' ... takie coś jest nudne i .. Jezu, za bardzo się rozpisałam, czekam na następny rozdział. :3

      Usuń
  11. Dopiero w sobotę odnalazłam tego bloga i się zakochałam.. <3 lolz? Hahaha. Dobra nie ważne. Rozdział świetny i czekam z z niecierpliwością na kolejny.. hłe hłe. Moje zdolności gry na pianinie też ograniczają się do gry "Wlazł kotek na płotek" sooooł xd Życzę ci dalszej weny. Abyś na czas oddała tą prace licencjacka i wgl bo wiem jakie to trudne itd.. bo moja siostra pisała. No i no xd a u uważaj na tym marszu! Wiem jakie to niebezpieczne, bo moi starsi koledzy tam jadą, więc... NIE DAJ SIĘ SPAŁOWAĆ xd nie no może źle nie będzie.. :)
    Pozdrawiam ja.
    Weronika :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny ;) troszkę nudnawy, z tym całym długaśnym opisem co robiła w łazience itp, bo zgubiłam się chyba z 3 razy, ale końcówka mi to wynagrodziła ;p sikam ze śmiechu ;p
    Czekam na następny
    Buziaki
    Aluszru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, mój 'pierwszy recenzent' [czytaj mój chłopak xD] też zwrócił mi na to uwagę, ale jakoś tak nie potrafiłam tego skrócić, wszystko wydaje mi się istotne, jestem takim 'drobiazgowcem' :P Ale cieszę się, że końcówka zrekompensowała nudnawe linijki :))

      Dziękuję za opinię, buziaki xxx :)

      Usuń
  13. Nareszcie znalazłam trochę czasu i nadrobiłam zaległości *-* kto by pomyślał, że będąc w trzeciej gimnazjum, można mieć takie urwanie głowy? :O
    Boże, jak ja cię kocham. Jak ja kocham twojego bloga, jest taki idealny, cudnie pisany i fakt, że jesteś dorosłą kobietą, która pisze 'xD' jest taką wisienką na torcie :D to takie niecodzienne, że dorosła baba pisze bloga o 1D :D chyba zawsze będę się tym ekscytować ^^
    Jeeeeju *-* ta końcówka była po prostu cudowna *-* szkoda, że jest tak mało dialogów :x chciałabym, żeby działo się coś więcej między Liley (albo Mouis xdd) ^^
    Tak cholernie nie mogę doczekać się następnego rozdziału, mam nadzieję, że będzie w nim więcej scen z Liley i więcej dialogów :3
    No kurde, to takie fajne jak piszesz 'xD', nigdy mi się to nie znudzi ^^
    I głos w ankiecie oczywiście oddany :D
    A i mam pytanko; kto robił ci nagłówek do bloga? ^^ jest cudny :3
    Pozdrawiam, całuje i ściskam :* <('.'<) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moooniaaaaaa! Tęskniłam! <3 Już zaczynałam się obawiać, czy żyjesz xD I Liley to coś cudownego, że też wcześniej nigdy mi to do głowy nie przyszło... Ale brzmi zajebiście, serio, podoba mi się to połączenie, takie miękkie i lekkie, ach, och, zachwyt :D

      No i pamiętaj, że z dniem jak skończysz 18 lat masz zakaz stosowania "xD" i nie ma zmiłuj. Dorośli ludzie są poważni i nie stosują lamerskich i gimbowych emotek. To wielce niestosowne. Zapamiętaj to dobrze, żeby w przyszłości nie było faux pas, bo się zbłaźnisz i nikt nie będzie taktował Cię poważnie.

      Ohohohoho ahahaha xD Uwielbiam Cię i specjalnie dla Ciebie jeszcze jedno : xD <3

      Pozdrawiam cieplutko, buziaki i cieszę się, że wciąż jesteś :) xxx

      PS. Nagłówek, tak jak cały szablon, pobrałam już gotowy, nikt nie robił go na zamówienie. Link jest w menu na dole :)

      Usuń
  14. Yaaay! Nowy rozdział *-* Wiedziałam że Miley nie ucieknie. Taka tam babska intuicja XD Jezu właśnie tak sobie wyobrażam łazienkę Lou. Wszędzie jakieś cacuszki żeby poprawić swój wygląd (eh, po co mu to skoro, mogę się założyć, że po wyjściu z łóżka wygląda lepiej niż modele voguea ;-;)....Mieszkanie z nim to pewnie katorga, ale poświęciłabym się XD Btw to ciekawe z kim on się rano kłócił, bo nie sądzę żeby to był tylko sen Miley. Obstawiam że to El lub jego siostra huhu :D Tak bardzo chciałabym żeby Lou i Miley byli razem hcfjvrjnlhsh <3 Jestem Liley shipper xD Dobra kończę. Wgl powodzenia życzę na tym wszystkim. Może cię nie zgarną do paki (tu mi się nasuwa sytuacja z mojej gimby jak dyrka łazi po całej szkole i robi "łapankę" aka ci którzy nie są na świetlicy są tam zgarniani i dostają uwagi. Ja i Rydzu ((kolega)) mistrzowie ksywek nazwaliśmy ją Gestapo lulz) ehhh znowu gadam od rzeczy XD Papapapa :*** - @onlyforlou

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję ci bardzo za miły komentarz i powiem ci, że aż poszłam do taty i mu go przeczytałam. Było mi naprawdę miło i także z ciekawości wpadłam do ciebie. Piszesz... kurcze, szczerze brakuje mi słów. To w jaki sposób je dobierasz, jak układasz zdania, jak to razem komponujesz. Mistrzostwo. Jednak po przeczytaniu notatki na dole moje oczy były większe niż pięciozłotówki. Napisałaś mi, że nie żal by ci było ze mną przegrać w konkursie i że bardzo dobrze pisze, tylko, że ty jesteś na studiach, a ja niedawno skończyłam trzynaście lat i od trzech miesięcy jestem w gimnazjum... Tym bardziej dziękuję ci za tak miłą opinię. Wiele ona dla mnie znaczy.
    Wracając do twojego bloga przeczytałam tylko ten jeden rozdział, ale jestem pewna, że kiedy już odkopie się ze wszystkich sprawdzianów na ten tydzień wrócę tu i z uśmiechem przeczytam wszystkie.
    PS: Mega poprawiłaś mi humor, bo właśnie uczyłam się na historię ;_; Mam nadzieję, że obie zajmiemy pierwsze lub drugie miejsce w konkursie, no chyba, że jeszcze przebije nas ITAS. Niech wygra lepsza!
    PS2: Mogłabyś mi powiedzieć na jakim kierunku jesteś?
    Pozdrawiam! Dagmara (Kasia) Muzyka

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahaha :D Sama bym nie wytrzymała jakbym coś takiego usłyszała hahahaa :D Rozdział rewelacyjny *.* pozdrawiam i życzę weny. xx

    OdpowiedzUsuń
  17. To chyba oczywiste, że Miley nic się nie przyśniło tylko po prostu słyszała przez sen awanturę Louisa z Lottie, z Lottie albo z El ;D Chyba jednak obstawiałabym jego siostrę. Pewnie pomyślała, że Lou zdradza El z Miley, co w sumie mogło tak wyglądać i postanowiła urządzić mu o to niemałą kłótnię. Najbardziej podobała mi się scena w łazience, aż normalnie dostałam motylków w brzuchu i zatęskniłam szczerze za tym uczuciem <3 uczuciem stopniowego zakochiwania się, bo chyba tak mogę nazwać obecny stan Miley :)) Wszystko opisujesz perfekcyjnie, jej tęsknotę za jego osobą, radość z obcowania z jego rzeczami, chęć zaskoczenia go i te perfumy... :) Mogę w nieskończoność czytać Twoje opisówki i bez najmniejszego problemu wyobrażać sobie dane fragmenty. Miley przy fortepianie i kurki trzy hahaha, rozwaliła mnie tym!!! A Louisa szczególnie :P A jak przeczytałam o tych marchewkach w lodówce to przypomniały mi się parówki w misce z teledysku do SOML tzn to były marchewki ehh, ale ktoś tego nie skumał xD Nie będę pokazywała palcami:D
    Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, więc nie leń się w łóżku do południa tylko podwijaj rękawy i pisz :))) Cały czas zastanawiam się na tą broszką, może niedługo coś nam zdradzisz?:P
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha parówki! xD Jak mogłaś, tak na forum publicznym wyciągać moje brudy i dowody na niedorozwój umysłowy? :D Ależ z Ciebie menda :D Ale i tak Cię uwielbiam! :*
      A co z broszką zdradzę, oczywiście, że tak i to już w następnym rozdziale, który coming soon... ;)

      Buziaki xxx

      Usuń
  18. Zgodnie z obietnicą wpadłam, przeczytałam, a teraz komentuję. Muszę przyznać, że widząc aż dwanaście rozdziałów, przystępowałam do czytania bardzo niechętnie - jestem dość leniwa i zazwyczaj nie chce mi się nadrabiać więcej niż kilka notek xd Ale absolutnie nie żałuję czasu spędzonego przy Twoim blogu, wprost przeciwnie: totalnie zakochałam się w tym opowiadaniu. Pochłaniałam rozdziały jeden za drugim, historia wciągała mnie coraz bardziej, a Ciebie błogosławiłam w myślach jako autorkę, ponieważ czasami bardzo ciężko jest znaleźć jakieś dobre fanfiction.
    Nie wiem, jak wszystko ubrać w słowa, żeby się nie pogubić (i tak pisanie chaotycznych komentarzy to mój główny talent), ale mam nadzieję, że coś zrozumiesz z tego mojego bełkotania. Zacznijmy od tego, że bardzo długo czekałam, aż wyjaśni się, dlaczego Miley opuściła rodzinne miasto i przyjechała do jakiejś małej miejscowości zupełnie sama, bez większego dobytku czy czymś w tym rodzaju. Oczywiście gdzieś tam po drodze wspomniałaś, że jej rodzinny dom spłonął, jednak i tak wstrząsnęła mną otwarta informacja, że jej rodzice zginęli w tym pożarze... No i jeszcze to całe uczucie wiążące ją z przyszywanym bratem. Cóż, teoretycznie nie są rodzeństwem, ale pod względem prawnym są rodziną, dlatego podejrzewam, że raczej niewiele osób wiedziało, jakie naprawdę łączą ich stosunki. Mniejsza z tym. Wielka szkoda, że Miley tak się biczuje z powodu tego, co stało się z rodzicami. To nie jej wina, nie mogła tego przewidzieć, a to, że udało się jej przeżyć, nie jest jakąś zbrodnią. Mam nadzieję, że kiedyś to zrozumie i pogodzi się ze swoją przeszłością. Jestem też ciekawa, jakie obecnie kontakty ma z Samem. Wyjechała bez niego, ale chyba nie przestała coś do niego czuć, prawda?
    Przejdźmy do Louisa. Wprost wielbię cię za kreację tego bohatera, ponieważ jest perfekcyjna. Do Miley też pałam ogromną sympatią, ale jednak Lou zajmuje u mnie pierwsze miejsce. Z jednej strony bardzo tajemniczy, czasem nawet nieco mroczny, a z drugiej niezwykle zabawny i ciepły. Zupełnie inny niż Zayn, który koniec końców okazał się kompletnym dupkiem, chociaż żyję nadzieją, że przyczołga się na kolanach pod drzwi domu Miley i wreszcie ją osobiście przeprosi. W każdym razie znakomicie opisujesz tę chemię rodzącą się między dwójką głównych bohaterów. Fakt, może i Louis ma dziewczynę (swoją drogą Eleanor jest urocza, w pewnym sensie właśnie tak wyobrażam sobie prawdziwą El), a Miley burzliwą przeszłość za sobą, ale nie można zaprzeczyć, że coś się między nimi dzieje. Główna bohaterka to właśnie Tomlinsonowi wyznała sekrety swojej historii, zwierzyła mu się, a on okazał się dla niej prawdziwym wsparciem. Widzę, że naprawdę ją rozumie i nie chodzi tu tylko o zwykłe współczucie, co po prostu o chęć pomocy. Cieszę się, że nawet pomimo tylu bolesnych wspomnień dziewczyna trafiła na dobrych ludzi. Zasłużyła sobie na to, nawet jeżeli ona sama tak nie uważa. Na dodatek wydaje mi się, że Lou kupił broszkę właśnie dla niej, bo w pewnym stopniu zawróciła mu w głowie, nawet jeśli jest szczęśliwy z Eleanor. Czyżby drugie imię Miley brzmiało "Rose"? :)
    No i parę uwag dotyczących najświeższego rozdziału: sądzę, że to, co przez sen słyszała Miley, to kłótnia Lottie i Louisa. Eleanor na pewno zrobiłaby jeszcze większą awanturę, poza tym pamiętam, że starsza siostra Lou ma klucze do jego mieszkania. Pewnie pomyślała, że jej brat zdradza swoją dziewczynę właśnie z Miley, wcale się nie dziwię, że tak na niego nakrzyczała. Cóż, jest w błędzie, chociaż nie wiem, jak długo ta dwójka będzie się wzbraniała przed rodzącym się między nimi uczuciem. Liścik Louisa rozłożył mnie totalnie na łopatki, nawet jeśli totalny brak przecinków sprawiłby, że przy czytaniu dostałabym szewskiej pasji xd A kiedy Miles zasiadła przy pianinie, śpiewając dziecięcą piosenkę, przewidywałam, że właściciel pianina akurat wróci do mieszkania, żeby posłuchać tego popisowego numeru. Śmiać mi się zachciało, jak go sobie wyobraziłam takiego rozbawionego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podsumowując: kocham to opowiadanie, bez dwóch zdań. Żałuję, że wcześniej nie zabrałam się za czytanie. Nie zliczę, ile razy szczerzyłam się do monitora, a ile miałam już łzy w oczach bądź na coś się wściekałam. Wywołujesz niezliczoną ilość emocji w czytelniku. Ponadto uwielbiam Twoje drobiazgowe opisy - niektórych mogą nudzić, ja też w sumie czasem bym je skróciła, ale ponieważ wszystko opisujesz bardzo obrazowo, przez co moja wyobraźnia nie musi się w ogóle wysilać, można Ci to wybaczyć ;p
      Oczywiście będę tutaj zaglądała, już teraz niecierpliwie czekam na ciąg dalszy <3
      rytm-jego-slow.blogspot.com

      Usuń
    2. PS. Chyb jeszcze nigdy nie napisałam tak długiego komentarza, że nie zmieścił się w jednym polu, więc możesz czuć się wyróżniona xd

      Usuń
    3. Jeśli to są chaotyczne komentarze to ja jestem królową nieładu i chaosu :D Czuję się wyróżniona i to bardzo! Nawet nie masz pojęcia jak Twój komentarz podniósł mnie na duchu. Czasem mam takie chwile, że wydaje mi się, że pisanie tej historii jest kompletnie bez sensu, nikt tego nie czyta, tu czy tu są jakieś potknięcia, głupoty, ckliwości. Ale wtedy właśnie czytam coś takiego i moja obawy znikają w sekundę :) Dziękuję, sprawiłaś, że będę miała radosny wieczór, noc i kto wie, czy nie jeszcze następny dzień ^^ I oczywiście za poświęcony czas na czytanie i pisanie taaaaak długiego komentarza, odetchnęłam z ulgą, że jednak się nie zawiodłaś na opowiadaniu.

      Oczywiście Ciebie też będę odwiedzać! :) Pozdrawiam ciepło xxx :)

      Usuń
  19. Przepraszam że pytam ale kiedy next? Nie żebym nalegała czy coś, poprostu jestem ciekawa ;) xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze względu na 1D Day, który oczywiście wszystkie będziemy oglądać, nowy rozdział wrzucę w niedzielę ;) xxx

      Usuń
  20. Kochaaaaana!

    Co by być szczerym muszę powiedzieć, że rozdział przeczytałam spory kawał czasu temu, mniej więcej w dniu, gdy go dodałaś. Jednak zawalona sprawami uczelni, swoim podłym humorem i wieloma innymi podstawami do wymówek, nie zostawiłam komentarza.
    Uznałam, że zasługujesz na coś więcej niż: 'Świetny rozdział, kiedy next?' I odłożyłam to w czasie.

    Tak więc, komentarz:

    WTF z tą sytuacją, gdy Miley spała? Nie mogę się zdecydować co mi się wydaje. Bo z jednej strony mam wrażenie, że to kłótnia Louis i El, a z drugiej dopuszczam możliwość, że to tyko wytwór podświadomości. I to sprawia, że jestem strasznie zdezorientowana. Chciałabym by to była rozmowa L & E, bo daje to takie strasznie duże pole do popisu dla fabuły. Mogłaby się rozwinąć w tak nieprzewidywalnych kierunkach, że aż czuje rosnące we mnie podniecenie na myśl o tych wszystkich prawdopodobnych zwrotach akcji.

    Bardzo przypadła mi do gustu scena w łazience, a konkretnie mam na myśli reakcje bohaterki na zapach. Zmysły w opowiadaniach grają bardzo dużą rolę, a ty pięknie opisałaś świat rzeczywisty z platformą emocjonalną. Udało Ci się to zrobić tak doskonale, że przez moment niemal poczułam zapach mojego byłego chłopaka. I chociaż Miley tęskni za Lou, to we mnie zamiast tęsknoty zapach, który podpowiadała mi podświadomość wywołał wstręt. Oczywiście, nie jest to absolutnie Twoja wina, więc niech przypadkiem nie będzie Ci przykro.
    Liczy się, że pięknie napisana scena. ;p

    A, liścik Louisa. Przecinki, to gatunek wymierający. Lou pomóż nam go chronić i używaj przecinków. Możemy nawet z tego zrobić światową akacje na tt.
    xD

    Dobra, to by było na tyle, komentarz mógłby być lepszy, na wyższym poziomie, ale taki ekstremalnych rzeczy spodziewaj się, przy najbliższym rozdziale, którego tradycyjnie nie mogę się doczekać.

    Ściskam i pozdrawiam,

    M.K
    (http://last-direction.blogspot.com/)

    P.S JAK TAM TATUAŻ?

    OdpowiedzUsuń
  21. O masakra, jak mi się to podoba!!
    ja już chcę następny rozdział . *.*
    To jest tak strasznie wciągające... Jeny, nie wiem co napisać! Louis jest tam taki idealny.. chcę takiego faceta :D I Miley jest taka... no.. kurczę, nie umiem tego wyrazić słowami. Wszystko jest takie naturalne, lekkie i zarazem trudne... Dawno nic nie wywarło na mnie takiego wrażenia. Nie wiem jak ty to robisz, ale po prostu jestem jak zaczarowana. Istna magia.Boże, nie kończ tego opowiadania, bo to będzie straszny moment w moim życiu...
    Strasznie mnie zaintrygował moment z kłótnią we śnie Miley. To było ciekawe i dziwne. Zastanawiam się co to była za kobieta? Czyżby siostra Lou, albo El? Może jeszcze ktoś inny. A może sama MIley? łał, nie wiem.
    I ta sytuacja w łazience, jak ona sobie uświadomiła, że za nim tęskni... Jak mnie to uderzył od środka, cholera no. aż się sama do siebie uśmiechałam. To bylo okropnie fascynujące, kiedy ona tak się śmiała do siebie jak wariatka ( to trochę przypomina moje zachowanie..:D ). Poczułam bliskość z główna bohaterką.
    NIe ma to tak w ogóle pić kawę i jeść przy tym marchewki. xD
    Podczas czytania tego ff, moj mózg wytwarza taki ciekawy film... łał. *.*

    czekam na następny, nie ma uproś, doczekać się nie mogę. :D

    OdpowiedzUsuń